sobota, 1 października 2011

Warszawa

Z okazji dnia hipstera, parę zdjęć Warszawy z tezą, że jest to miasto silnie osadzone w socrealizmie.

Właściwie architektura wręcz ułatwia dowiedzenie tezy

Dobrze, że Narodowy jest po drugiej stronie Wisły - dla równowagi


Streetlife snapshot, pani później mnie ostro zrugała

Ten napis udało mi się złapać kilka dni przed początkiem rozbiórki kolumnady

Coca Cola :-)

Sofia

czwartek, 23 czerwca 2011

Mieszkanie

Kiedy po trzech dniach szukania mieszkania na kilka tygodni nie jesteś ani o krok bliżej od znalezienia go...

Przejrzałeś kilka katalogów z mieszkaniami oraz kontaktami
do różnych agencji nieruchomości.

Przejrzałeś całe Gumtree wzdłuż i wszerz.

Odwiedziłeś każdą agencję nieruchomości na którą tylko natrafiłeś.

To masz wrażenie, że miasto chce Ci coś subtelnie przekazać.

Sabra-Shatila Refugee Camp

There are 4 million people living in Lebanon out of which over 400 thousand are Palestinian refugees. Half of them live in 12 refugee camps all over the country. Palestinians in Lebanon are deprived of some most basic rights. 

Sabra-Shatila refugee camp is known worldwide mainly because of massacre of it's residents, that took place in 1982. Christian Lebanese Phalangists killed almost 700-800 Palestinian and Lebanese civilians while the camp was surrounded by Israel Defense Force.

"Main" street in Sabra-Shatila refugee camp
Tourist with a camera is a very uncommon view in this place. Though whole Lebanon is rather curious of tourists and one can feel very safe there, going to a refugee camp is something completely different. It's not a matter of Palestinian people being unfriendly, quite the contrary - they are very helpful. It's simply a matter of being a suspiciously looking tourist with a camera. Simple as that.

My "guide"
I was asked what is the reason of my visit to the camp. When I explained that I wanted to see the camp where the massacre took place I was welcomed warmly and have been guided around by this great guy above.

My friend and his best friend

Coffee and sheesha shop

Owner of the place
Obviously I had to drink very sweet, black coffee, which I absolutely hate. I strolled around for almost two hours. My friend introduced me to his family, shown me the school, places where children spend their free time, shops (or rather shouq, though there are also shops in European understanding of the word "shop") and some other facilities.

Cassettes can be found everywhere in Lebanon, not only in refugee camps

They really like american TV ;-)
We were watching wrestlemania.

I saw border between terrains of Palestinian Liberation Organization and Hesbollah, which was really fascinating. There were no armed man, simply one had to know, which side of the street is under which flag. Both organizations fight - more or less - for the same cause, so they're not fighting each other. At least Palestinian people say so.

"Main" street - different view

Unfortunately I was told, that neither Hesbollah nor PLO like people with big cameras and even bigger lenses, so I couldn't make too many photos.

Palestinian refugee camps are like a country within a country. They have their own schools, they own armed forces, they own poverty, yet they depend on Lebanese politicians. The only thing they actually do want to have, is their own land. This, is what they don't have.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Tragedia jed(y)nej partii

Główny poszkodowany katastrofy

Trudno znaleźć przejawy pamięci dla pozostałych ofiar
Wszędobylskie wlepki




Generalnie wciągnięcie Boga do argumentacji było postrzegane raczej jako wyraz dobrego stylu. Cóż, zależy z której strony patrzeć.

Dla zdezorientowanych - to flaga Gruzji



W równie dobrym stylu było stworzenie jakiejś ciekawej konstrukcji zbudowanej na bazie krzyża. Manifestacja w inny, oryginalny sposób swojego żalu za powrotem PRLu/śmiercią Obrońcy Narodu/wygraną PO(*) była równie mile widziana.
(*) niepotrzebne skreślić, chociaż jeżeli udało się połączyć więcej niż jedno hasło, to nawet lepiej







ćśonradiloS - czyli wszystko na opak...

Przeglądając transparenty raczej łatwo dostrzec antyrosyjski, anty-Pe-Owy oraz anty-Bronkowy klimat. Nie orientuję się, kto stał na mównicy ale była to również osoba bardzo pro-PISowa. Zresztą (bodajże) tuż za barierkami po stronie Pałacu, stali posłowie PIS i przyjmowali znicze by je ustawiać bliżej miejsca, gdzie znajdował się Krzyż. Tragedia jednej partii.

Ojciec chętnie pozował, dzieciak z kolei miał wszystko gdzieś

Dobra szydera jest dobra


Ten Pan głosił populizmy zasłyszane w TV
Warto odnotować, że nie tylko ludzie starsi zachowywali się jak fanatycy. Ba, było bardzo wielu młodych ludzi, ino starsi są odrobinę bardziej fotogeniczni dzięki zmarszczkom :-) 

Reporterzy chcieli usłyszeć populistyczne, stereotypowe wypowiedzi i nie mieli żadnych problemów z dostaniem tego, czego oczekiwali. Ludzie używali nomenklatury PISowej, mieli również żądania zbieżne z tym, co głosi wspomniana partia. Nie mówię, że to źle - w końcu po temu służą partie. Niemniej, obawiam się, że te wszystkie głodne kawałki PISu są często przyjmowane bezkrytycznie. Wysłuchałem jednego z dłuższych wystąpień i trudno mi było nie odnieść wrażenia, że jedyną faktyczną jego treścią były wyrazy-hasła, po których należało klaskać: naród, męczeństwo, Rzeczpospolita, prawdziwy Polak, etc.

Ludzi było dużo

Na torbie napis głosi: ... na Syberię.


Zasłyszane w tłumie: Wie Pan, te flagi, to nam zrobiła taka jedna pani krawcowa. Sama nie przyszła, bo się boi. Tak jest! Ludzie się boją przyjść z flagami!

Inne hasło z tłumu, wykrzyczane: I my apelujemy by nie sprzątać tych zniczy! Albowiem od roku są one notorycznie usuwane wieczorami! -- jasne, że są usuwane. Inaczej trudno byłoby odróżnić Krakowskie od cmentarza.
"Takie odświeżanie tematu nie jest dobre. Jako i kebab z mikrofali też nie jest dobry." -- JG
No nie jest... 

sobota, 9 kwietnia 2011

London pecularities


What I appreciate in London the most, is that unless you really don’t want to, you can feel in this absurdly vast city as if you were in one of those countless little villages all across the UK. In urban planners stroke of genius London doesn’t have the area that could be called “the city center”. At least in a common meaning. This should probably be regarded as one of the most important, single decisions that influenced any city. The second one is the idea of a very simplified, colorful plan ignoring topographical “details” of the city, commonly known as the tube map.

Dean's Yard, Westminster

When you are in London for the first time, you can be astonished by two, very closely related (at least in metrical manner) facts: 
1) there are tents in front of the Parliament and 2) Big Ben isn’t actually as big as they say. I’d call it rather Just Ben. Or maybe Fat Ben. Though definitely there’s nothing Big in it.

People on the Parliament Square
I believe that Londoneers treat those activist people in tents rather as an interesting detail of the city, than real World Changers. I asked one of the activists for how long she has been living on the Parliament Square and she told me that she’s been living there for almost 10 years! She also told me, that most of the squatters there are paid by the government, which apart from money, provides them with drugs and alcohol. Why? So that they have poor public image, which is good for the government. Hmm... Conspiracy theory?

I would have serious doubts if I have spent 10 years of my life in a tent in the center of a city and it didn’t change anything that I fought for. Apparently this is not the way. On the other hand, I have seen the very same way of fighting for the Cause in Lebanon. 

Tents in the middle of Beirut, Lebanon

Fighter for the Cause, Tyre, Lebanon
When it comes to ideas which have no common sense, however harm no one and can be simply ignored, at this very moment London’s number two, just after the mentioned tents, is my absolutely favourite installation in Tate Modern.

Ai Weiwei - Sunflower Seeds, Tate Modern
100 000 000 sunflower seeds lying in the Turbine Hall. If it were real sunflower seeds it wouldn’t be so much of a fun. We’re talking here about 100 000 000 handmade, porcelain sunflower seeds! This is something worth calling Contemporary Art!

Home's photos, Tate Modern